Groby konwertytów na judaizm na cmentarzach żydowskich Górnego Śląska

Kiedy rozmawiamy na temat Żydów w kontekście zmiany wyznania to mamy najczęściej na myśli podyktowane bardzo różnymi powodami przyjmowanie przez nich chrześcijaństwa. Na Górnym Śląsku konwersje Żydów na katolicyzm lub luteranizm były stosunkowo rzadkie, a jeżeli miały już miejsce, to najczęściej wynikały z chęci poślubienia osoby wyznania nieżydowskiego. Częściej też zdarzały się na wsiach, niż w miastach. W 1874 roku i tak nieliczne konwersje górnośląskich Żydów przyhamowało wprowadzenie świeckich urzędów stanu cywilnego, a co za tym idzie, możliwość zawarcia małżeństwa wyłącznie cywilnego, bez konieczności zmiany swojej religii na inną.

Poza zjawiskiem przyjmowania chrześcijaństwa przez Żydów, istniało także zjawsko odwrotne, czyli przyjmowania judaizmu przez osoby niebędące Żydami. Na Górnym Śląsku mieliśmy kilkunastu takich konwertytów na judaizm. Część z nich dopełniło swojego żywota w różnych górnośląskich miejscowościach i spoczęło na tamtejszych cmentarzach żydowskich. Powody przyjmowania religii żydowskiej były zasadniczo dwa: fascynacja judaizmem lub chęć poślubienia osoby wyznania mojżeszowego, która nigdy nie zdecydowałaby się porzucić swojej religii na rzecz chrześcijaństwa.

Jednym z najsłynniejszych górnośląskich konwertytów był Josef Steblitzki (Józef Steblicki) z Mikołowa (Nikolai), który w 1785 roku przyjął judaizm pod wpływem fascynacji tą religią. Przy obrzezaniu, którego dokonał sam przy asyście mohela z Oświęcimia, przybrał swoje dotychczasowe imię – wszak to imię hebrajskie o rodowodzie biblijnym. Jako że Żydzi w Królestwie Pruskim nie posługiwali się wówczas stałymi i dziedzicznymi nazwiskami, od tej pory Steblitzki przestał też być Steblitzkim. W miejsca nazwiska pojawił się przybrany wówczas patronimik – Abraham (na cześć praojca Abrahama). W tym czasie pruscy, w tym górnośląscy Żydzi posługiwali się w celu identyfikacji przydomkami, a przede wszystkim patronimikami, które wielu określa błędnie mianem drugiego imienia danej osoby. Tak więc Josef Steblitzki stał się Josefem Abrahamem.

O szczegółach głośnej konwersji Steblitzkiego nie będę się rozpisywał, gdyż ze szczegółami opisał ją już Piotr Grodecki z Mikołowskiego Towarzystwa Historycznego na łamach Gazety Mikołowskiej. Jego tekst przeczytacie klikając tutaj (strony 42-43). Ja natomiast pozwolę sobie dodać to, czego w artykule nie ma, czyli odpis i tłumaczenie inskrypcji z nagrobka Steblitzkiego, który zmarł w Żorach w sobotę 16 maja 1807 roku i pochowany został na nowym cmentarzu żydowskim w Mikołowie:

פנ הגר צדק יוסף
בן אברהם אבינו זצל אשר
מסר גופו ונפשו לחסות תחת
כנפי שכינה וקידוש השם
ברבים ללחום במלחמת ד
להחזיק דתינו ואמונתינו נפט
בשק ח אייר שנת תקסז לפק
תנצבה

Tu spoczywa
sprawiedliwy konwertyta Josef, syn Awrahama naszego ojca, niech pamięć sprawiedliwego będzie błogosławiona, który oddał swoje ciało i duszę, by schronić się pod skrzydłami boskiej obecności i publicznie poświęcił się Bogu, aby walczyć w wojnie Pańskiej oraz umacniać naszą religię i wiarę. Odszedł w święty Szabat 8 ijar roku 567 według krótkiej rachuby.
Niech będzie dusza jego związana w węźle życia.

Nagrobek Josefa Abrahama na nowym cmentarzu żydowskim w Mikołowie, fot. Marcin Piechula

Innym znanym konwertytą był zegarmistrz Albert Schulz z Królewca (Königsberg), który dzisiaj znamy jako Kaliningrad. Mając 22 lata wyruszył na południe, odwiedzając po drodze liczne miejscowości, gdzie naprawiał zegary. W końcu trafił na Górny Śląsk w okolice Lędzin. Tam przesiadując w karczmie Żyda Nathana zakochał się w jego córce Paulinie. Na drodze miłości stanęła oczywiście kwestia wyznania zakochanych. Wszak Albert był chrześcijaninem, a Paulina żydówką. W tym czasie zawarcie małżeństwa przez osoby wyznania chrześcijańskiego i niechrześcijańskiego było pod względem prawnym niemożliwe. Do wyboru były trzy rozwiązania: 1) rozstanie, 2) przyjęcie przez Paulinę chrześcijaństwa lub 3) przyjęcie przez Alberta judaizmu. Rozwiązanie drugie stanowczo musiał odrzucić karczmarz Nathan. Pewny swojej miłości Albert zdecydował się przyjąć wiarę mojżeszową. W tym celu udał się do Mikołowa, gdzie pod okiem tamtejszego przywódcy religijnego pobierał nauki, by po jakimś czasie stać się żydem. Przy obrzezaniu przyjął imię Abraham, natomiast na część miejsca swojego pochodzenia przyjął przydomek Königsberger, który w 1812 roku – już jako mieszkaniec Rybnika – na podstawie edyktu emancypacyjnego stał jego jego stałym i dziedzicznym nazwiskiem.

Metryka zgonu Abrahama Königsbergera (zbiory Archiwum Państwowego w Katowicach, Oddział w Raciborzu)

Abraham Königsberger odszedł 25 stycznia 1829 roku w Rybniku, gdzie też spoczął na miejscowym cmentarzu żydowskim. Jego żona Paulina zmarła na gruźlicę 28 grudnia 1855 roku w wieku 86 lat. Ich groby zostały zbezczeszczone w trakcie zleconej przez Niemców całkowitej likwidacji rybnickiego starego cmentarza żydowskiego, do której przystąpiono w marcu 1940 roku. W ciągu kilku miesięcy rozebrano dom przedpogrzebowy, zdemontowano wszystkie nagrobki oraz ekshumowano większość szczątków ludzkich, które złożono w kilku dołach na terenie miasta.

Z dniem 1 stycznia 1931 roku rybnicki cmentarz żydowski – po długiej batalii z gminą żydowską – został na polecenie władz administracyjnych zamknięty do celów pochówkowych. W 1935 roku na polecenie władz miejskich sporządzono – nie wiadomo czy w jakikolwiek sposób zachowaną – inwentaryzację nagrobków. Zapewne wówczas w jego najstarszej części wykonano obejmującą 33 zdjęcia dokumentację. Na fotografiach tych widoczne są nagrobki Pauliny Königsberger oraz Charlotty Hirsch, córki Abrahama. Przyjrzyjmy się znajdującym się na nich inskrypcjom, przede wszystkim partiom informacyjnym:

פ”ט
אשה צנועה ומהוללה יקרה
מפנינים מרת פערל בת מהו’ נתן
אשת כ”ה אברהם גר
קעניגסבערגער
נפטרה בש”ק כ’ טבת ונקברה
בכ”א בו בשנת תרט”ז לפ”ק

Tu spoczywa
niewiasta skromna i wychwalana, droższa od pereł, pani Perel, córka naszego nauczyciela, pana Natana, żona czcigodnego pana Awrahama konwertyty Kenigsbergera. Odeszła w święty Szabat 20 tewet i pochowana została 21 tegoż, w roku 616 według krótkiej rachuby.

’פ’ט
האשה מרת שרה ב”ר אברהם גר
אשת ר’ מענדל הירש מתה אור ליום
ח’ ונקברה ט’ שבט ת’ר’ל’ה’ לפק
בת פ”ה שנים

Tu spoczywa
niewiasta, pani Sara, córka pana Awrahama konwertyty, żona pana Mendla Hirsza. Zmarła o zmierzchu 8 i pochowana została 9 szwat 635 według krótkiej rachuby, mając 85 lat.

Na obu nagrobkach jasno podkreślono fakt dokonania konwersji przez Alberta vel Abrahama, gdzie dodano po jego imieniu określenie גר 'ger’ – konwertyta. Należy wyraźnie zaznaczyć, że określenie to nie ma pejoratywnego znaczenia. Wręcz odwortnie. Jako że konwersje na judaizm zdarzały się niezwykle rzadko, stąd też taki fakt podkreśliano z należną temu estymą.

Górne części nieistniejących już nagrobków Charlotty Hirsch zd. Königsberger (lewy) i Pauliny Königsberger (prawy) na starym cmentarzu żydowskim w Rybniku, lata 30. XX wieku

Na nowym cmentarzu żydowskim w Mikołowie – poza grobem Steblitzkiego – odnaleźć można jeszcze mogiłę drugiego znanego mi konwertyty, Zygmunta Kazimierza Popowskiego, który po zmienie wyznania na mojżeszowe przyjął imię Abraham. Jego grób z zachowanym nagrobkiem udało się zlokalizować w zeszłym roku w trakcie organizowanych przeze mnie prac porządkowych, w których ogromną rolę odegrali uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego im. Karola Miarki w Mikołowie.

Popowski urodził się 3 maja 1879 roku w Witkowie Nowym, wsi niedaleko Kamionki Strumiłowej (dzisiaj Ukraina). Był synem Władysława, zarządcy dóbr w Olejowie, i Marii z domu Matuszewskiej, obojga wyznania katolickiego. Judaizm przyjął w młodym wieku, prawdopodnie pod wpływem fascynacji tą religią, będąc już mieszkańcem Berlina, gdzie studiował w żydowskiej szkole religijnej. Jego żoną została Sofie Behöfer. Wraz z nią i synami jako tzw. podróżujący handlarz, często przenosił się z miejsca na miejsce. Przed przyjazdem do Mikołowa na początku lat 30., przez wiele lat mieszkał w Fürth.

Nagrobek Zygmunta Kazimierza Abrahama Popowskiego na nowym cmentarzu żydowskim w Mikołowie, wrzesień 2022 r.

Grób Popowskiego, który zmarł 24 września 1934 roku, wieńczy kiepskiej jakości skromna stela ze sztucznego kamienia, na której znalazła się inskrypcja w języku hebrajskim i polskim. O ile na nagrobku Steblitzkiego jasno wskazano, że był גר צדק 'ger cedek’ (sprawiedliwy konwertyta), o tyle u Popowskiego mamy do czynienia jedynie z subtelną frazą, która u pierwszego mikołowskiego prozelity też jest obecna, choć w bardziej rozbudowanej formie:

פ”נ
מוה”ר” אברהם בן אברהם ע”ה
פאפאוסקי. שמסר נפשו
בעד תורתנו הקדושה. וקידש
השם בחייו. נפטר בשם טוב
”ליל א” סוכות ונקבר ביום ב
סוכות ש”ת”ר”צ”ה. ת”נ”צ”ב”ה

Tu spoczywa
nasz nauczyciel, pan, mistrz Awraham, syn Awrahama, pokój mu, Popowski, który na wieczność oddał swoją duszę naszej świętej Torze i poświęcił Bogu swoje życie. Odszedł w dobrej sławie w noc 1. dnia Sukot, a pochowany został 2. dnia Sukot roku 695.
Niech będzie dusza jego związana w węźle życia.

W polskiej inskrypcji znalazło się natomiast wyłącznie imię Abraham – te hebrajskie i najważniejsze z punktu widzenia religijnego. Natomiast do aktu zgonu wpisano trzy imiona zmarłego, które zapewne w tej kolejności figurowały w jego oficjalnych dokumentach: najpierw dwa imiona nadane przy urodzeniu i kolejno imię przyjęte wraz z obrzędem obrzezania.

Warto także dodać, że wszyscy konwertyci w inskrypcji hebrajskiej są też określeni jako synowie Abrahama. Choć praktycznie i formalnie byli synami mężczyzn o określonych imionach, to po konwersji – zgodnie z panującym zwyczajem – stali się symbolicznie synami praojca Abrahama i pramatki Sary – pierwszych Żydów i zarazem pierwszych konwertytów. Aby nie kategoryzować lub podkreślać nadmiernie, że ktoś przyjął judaizm, zazwyczaj nie dodaje się po imieniu ojca określenia אבינו 'awinu’ (nasz ojciec). Tak też postąpiono na nagrobku Popowskiego (być może za życia nie podkreślał, że judaizm był jego wyborem). Inaczej inskrypcja wygląda natomiast na macewie Steblitzkiego, gdzie nie tylko dumnie określono go mianem גר צדק 'ger cedek’ (sprawiedliwego konwertyty), ale także prawilnie dodano zwrot אבינו 'awinu’ po imieniu Awraham jako imieniu ojca.


Jak już nadmieniłem na początku tego tekstu, z dniem 1 października 1874 roku na mocy ustawy z 9 marca 1874 roku w Królestwie Prus zostały powołane urzędy stanu cywilnego (Standesämter). Ustawa wprowadziła cywilną rejestracje ludności, wcześniej prowadzoną przez władze kościelne (w ksiegach metrykalnych kościołów) lub sądy (w księgach metrykalnych mojżeszowych). Wprowadzenie tego typu urzędów umożliwiło także zawieranie ślubów cywilnych bez konieczności zmiany religii. Wcześniej małżeństwa zawierano wyłącznie przed duchownym konkretnego wyznania i następnie rejestrowano w księdze metrykalnej danej religii. Od października 1874 roku zawarcie ślubu przed urzędnikiem stanu cywilnego nie wiązało się już z koniecznością zawarcia ślubu religijnego. Większość decydowała się na dwa (religijny i cywilny), jednak dla par, gdzie jedna osoba była wyznania chrześcijańskiego, a druga niechrześcijańskiego i chcących pozostać przy swojej religii, było to niezwykle duże udogodnienie. Po przyłączeniu w latach 1919-1922 części dawnych terenów pruskich do Polski, pozostawiono tam dotychczasowy system rejestracji urodzeń, ślubów i zgonów.

Oczywiście w praktyce sytuacja była różna. Na wsiach górnośląskich chęć zawarcia małżeństwa pomiędzy osobą wyznania mojżeszowego, a osobą wyznania katolickiego niemal zawsze wiązała się z uprzednim przyjęciem przez żyda lub żydówkę wyznania swojego przyszłego małżonka lub małżonki. Nie znam przypadków z terenów wiejskich, aby osoba wyznająca judaizm i chcąca poślubić osobę wyznania katolickiego pozostała przy swojej religii. Zapewne panujący tam konserwatyzm, a także narażenie się na ostracyzm społeczny, wymuszały na wyznawcach judaizmu takie, a nie inne postępowanie. Tak więc takie małżeństwa trudno nawet nazwać mieszanymi.

W miastach górnośląskich, szczególnie tych dużych, małżeństw mieszanych zawierano znacznie więcej. Często bywało tak, że zmiana wyznania jednego ze współmałżonków następowała dopiero po jakimś czasie od zawarcia ślubu. Dopiero z czasem zdawano sobie sprawę, że dwie religie w obrębie jednej rodziny mogą wywoływać problemy nie do przeskoczenia. Najczęściej na ujednolicenie religii decydowano się, gdy w drodze pojawiło się pierwsze dziecko. Oczywiście to nie zasada, gdyż znam wiele małżeństw, gdzie oboje partnerzy pozostali do śmierci wierni swojej religii. Natomiast zauważyłem jedną wręcz stałą tendencję. Dzieci z małżeństw mieszanych, bez względu, czy matka, czy ojciec byli wyznania mojżeszowego, były wychowywane w wierze chrześcijańskiej.

Ujednolicenie religii w trakcie trwania małżeństwa oznaczało przyjęcie przez jednego z małżonków wyznania tego drugiego. Najczęściej wygrywało chrześcijaństwo, czy to obrządku katolickiego, czy ewangelickiego. Natomiast mamy też przypadki, gdy współmałżonek przyjmował judaizm. O tym fakcie nieraz informują adnotacje na marginesie aktów małżeństwa. Przyjrzyjmy się dwóm przykładom, które odnalazłem w aktach Urzędu Stanu Cywilnego w Katowicach.

Akt ślubu Juliusa Lachmanna i Margarety Sikory (zbiory Archiwum Państwowego w Katowicach)

Katowice (Kattowitz), dnia 22 listopada 1917 roku. W Urzędzie Stanu Cywilnego ślub zawarli handlarz Julius Isidor Lachmann, wyznania mojżeszowego, i gospodyni Margarete Sikora, wyznania ewangelickiego. 24 lutego 1919 roku na marginesie odnotowano, że Margarete […] według zaświadczenia sądu rejonowego w Katowicach z dnia 6 lutego 1919 roku, które przedstawiła, wystąpiła z Kościoła Ewangelickiego. Zgodnie z przedstawionym oświadczeniem nawróciła się na wiarę mojżeszową […]. Kobieta urodziła się 7 października 1896 roku w Opolu (Oppeln), jako nieślubna córka Anny Sikory (później Nowarry), a w chwili ślubu mieszkała w Katowicach przy Markgrafenstrasse 4 (obecnie ul. Stanisława Moniuszki)

W 1917 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego zarejestrowano 3 małżeństwa mieszane pomiędzy wyznawcą/wyznawczynią judaizmu, a osobą wyznania chrześcijańskiego. W dwóch przypadkach to kobieta była ewangeliczką, natomiast w jednym to mężczyzna był ewangelikiem. Tylko z jednego – powyższego – aktu dowiadujemy się o ujednoliceniu religii. Zobaczmy kolejny przykład, tym razem z 1916 roku:

Akt ślubu Oskara Leschczinera i Marii Emmy Krassmann (zbiory Archiwum Państwowego w Katowicach)

Katowice (Kattowitz), dnia 3 grudnia 1916 roku. W Urzędzie Stanu Cywilnego ślub zawarli kupiec Oskar Leschcziner, wyznania mojżeszowego, i sprzedawczyni Marie Emma Krassmann, wyznania ewangelickiego. 28 marca 1917 roku odnotowano informację o przyjęciu przez Marię Emmę wyznania żydowskiego. Z drugiej adnotacji dowiadujemy się, że 25 kwietnia 1919 roku w Katowicach na świat przyszła – mająca już oboje rodziców wyznania mojżeszowego – jedyna córka pary: Rosa Erna. Dodam jeszcze, że Marie Emma urodziła się 30 sierpnia 1891 roku w Nysie (Neisse), jako córka Heinricha Wilhelma Ludwiga Krassmanna i Marii z domu Drescher. W chwili ślubu mieszkała w Katowicach przy Charlottenstrasse 26 (obecnie ul. Juliusza Ligonia).

Przy tej rodzinie chciałbym się zatrzymać, bo jej wojenne losy są niezwykle ciekawe. Niestety, szczegółów nie znam, natomiast wiem, że wszyscy przeżyli okupację niemiecką bez większego szwanku. A dlaczego? Ponieważ przed deportacją z Katowic rodzinę chroniła Marie Emma Leschziner z domu Krassmann, cały czas wyznania mojżeszowego, która wedle ustaw norymberskich nie była Żydówką, a tzw. aryjką czystej krwi, posiadającą dwóch nieżydowskich rodziców, a tym samym czterech nieżydowskich dziadków. Tak więc pod paragrafy rasowe nie podlegała. Udało mi się ustalić, że w marcu 1944 roku rodzina nadal mieszkała w Katowicach, w czasie, gdy miasto to formalnie było już od dawna Judenfrei (wolna od Żydów). Pozostawali w nim wówczas jedynie Żydzi (różnego wyznania) w małżeństwach mieszanych, a także tzw. Mischlingowie, czyli osoby posiadające częściowe żydowskie pochodzenie, z którymi Niemcy – ogólnie rzecz ujmując – nie do końca wiedzieli, co zrobić.

Marie Emma Leschziner z domu Krassmann będzie osobą, która zamknie ten tekst. W końcu to artykuł o grobach konwertytów na górnośląskich cmentarzach żydowskich. Ta jednak na żydowskim nie spoczęła. Co się stało z jej mężem – nie udało mi się ustalić. Natomiast w wyszukiwarce grobów cmentarza ewangelickiego przy ulicy Francuskiej udało mi się natrafić na grób Marii i jej córki Róży (zobacz), z których ta pierwsza zmarła 2 listopada 1979 roku. Dlaczego nie została pochowana na cmentarzu żydowskim? Tego nie wiem, ale mogę się domyślać. Czy wróciła do wiary przodków? To możliwe, szczególnie, gdy doświadczyło się II wojny światowej. Czy może jednak w trudnych dla Żydów latach 60. i 70. wolała chronić swoją rodzinę i spocząć na ewangelickim cmentarzu, zresztą jak wielu innych katowickich Żydów. Na to pytanie na razie nie mam odpowiedzi.

© Sławomir Pastuszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.