Mikołów: stary cmentarz żydowski

Stary cmentarz żydowski w Mikołowie (Nikolai) to po cmentarzu w Białej (Zülz) druga najstarsza znana z lokalizacji nekropolia wyznawców judaizmu położona w granicach Górnego Śląska. Okoliczności jego powstania nie zostały w żaden sposób potwierdzone w źródłach, a są jedynie domysłami, mogącymi mieć jednak wiele wspólnego z rzeczywistością. Przypuszcza się, że teren pod cmentarz został wyznaczony przez protoplastów mikołowskiej rodziny Jacobowitzów (nazwisko formalnie przyjęte dopiero na podstawie edyktu o stosunkach obywatelskich z 11 marca 1812 roku) na potrzeby swoje i współwyznawców zamieszkujących okoliczne miejscowości. Ci osiedlili się w Mikołowie w drugiej połowie XVII wieku. W spisie miejskim z 1679 roku po raz pierwszy pojawia się Samuel Jakubowitz, który z dużym prawdopodobieństwem mógł być fundatorem tego cmentarza. Warto dodać, że w podobnych okolicznościach w 1694 roku żydowska nekropolia powstała także w Wielowsi.

Na najstarszą znaną wiarygodną wzmiankę o istnieniu w Mikołowie żydowskiej nekropolii natrafił pod koniec XIX wieku wybitny historyk i zarazem pszczyński rabin Marcus Brann (1849-1920). Jest to hebrajskojęzyczny zapisek, wykonany odręcznie najpewniej przez Löwela (Jehudę Lejba) Singera z Pszczyny (Pless) w należącym do niego egzemplarzu Pięcioksięgu Mojżeszowego, wydrukowanym w Oleśnicy (Öls) w 1530 roku i znajdującym się obecnie w zbiorach Biblioteki Bodlejańskiej (Bodleian Library) w Oxfordzie. Księga składa się ze 185 kart (155 zajmuje tekst Tory, 16¼ tekst pięciu megilot, natomiast 14 tekst haftarot), wspomniany zapisek znalazł się na końcu ostatniej karty, natomiast dane właściciela Brann odnalazł na początku karty z parszą Lech Lecha (פ’ לך לך).

Autor zapisku odnotował informacje na temat śmierci swoich rodziców w Pszczynie: matki Batszewy (בת שבע), zmarłej w czwartek, 2 tewet 5443, tj. 31 grudnia 1682 roku i pochowanej w nocy z czwartku na piątek na cmentarzu w Oświęcimiu, oraz ojca Moysesa (משה), zmarłego w czwartek, nów miesiąca szwat 5443, tj. 28 stycznia 1683 roku i pochowango w Mikołowie, wyjaśniając też niemożliwość przeprowadzenia jego pogrzebu na nekropolii, gdzie niecały miesiąc wcześniej pochowano jego żonę.

Przyjrzyjmy się odpisowi zapisku, wykonanym przez Branna, a także wykonanym przeze mnie tłumaczeniu. Celem jego lepszego zrozumienia podzieliłem go na trzy części:

בשנת תמ”ג אשר היה יום ד’ ר”ח טבת רק יום אחד ובתי הצנועה מרת בת שבע אשת חתני האלוף כהר”ר משה אשר היה בפלעס מתה ושבקה חיים לכל חי ביום ה’ לאחריו ונקברה בק”ק אישפצין בליל ה’ נגהי לאור יום ו’ הי”ת דהנוכה תא”ו מ”ם גימ”ל לפ’ק הנ”ל תנצב”ה ממילא היאר צייט של בני’ הוא לעולם ב’ טבת ולפעמים אותו יום זאת הנוכת
W roku 443, a była to środa, nów miesiąca tewet, tylko jeden [jego] dzień, córka moja skromna, pani Batszewa, żona zięcia mojego, dostojnika, czcigodnego pana, mistrza Moszego, który [zamieszkały] był w Pszczynie, zmarła i pozostawiła życie wszystkim żyjącym w następujący po nim czwartek, a pochowana została w świętej gminie Oświęcim [pomiędzy] nocą w czwartek a blaskiem [światła] na początku dnia [następnego] w piątek, 8. dnia Chanuki [roku] 443 według krótkiej rachuby, co już wyżej wspomniano. Niech będzie dusza jej związana w węźle życia. W każdym razie rocznica śmierci mojej córki to zawsze 2 tewet i czasami [wypada] w ostatni dzień Chanuki.

בר”ח שבט לאחריו תמג”ל היה ביום ה’ בשעה ד’ אחר חצות לילה שבק חיים לכל חי התני האלוף כהר”ר משה גם ביום חדש בעיר פלעס ונקבר בבית החיים אצל עיר ניקאלוי מפני שלא היה אפשר להוליך לק”ק אושפיצין ע”פ צוואתו
W nów miesiąca szwat, następującym [po miesięciu tewet], [roku] 443 według krótkiej rachuby, a było to w czwartek o godzinie 4:00 po północy, pozostawił życie wszystkim żyjącym mój zięć, dostojnik, czcigodny pan, mistrz Mosze, także w dzień nowy, w mieście Pszczynie, a pochowany został na cmentarzu w mieście Mikołowie, dlatego że nie było możliwości przewiezienia [go] do świętej gminy Oświęcim zgodnie z jego ostatnią wolą...

מכמה טעמי’ נמוקי’ ומפני צעקה גדולה אשר היה לעת המי’ ויש לחוש שלא יניחום לקנות מי הולך על תנאי כפול קברנו שמה ועל ר’ אבוש קברן מק”ק אושפצין מוטל לקיים התנאי אם לא שאין הדין ליתן משקה משמה תנצב”ה
…z kilku powodów [i] przyczyn oraz z powodu wielkiego krzyku, który był w momencie jego śmierci. Istniała obawa, że nie uda się zakupić [miejsca na grób w Oświęcimiu], stąd zawarliśmy podwójny warunek: pochowaliśmy [go] tam [w Mikołowie], a na panu Abuszu, grabarzu ze świętej gminy Oświęcim, spoczął obowiązek spełnienia warunku, w przeciwnym razie, konsekwencją będzie niedanie [mu za to] alkoholu. Niech będzie dusza jego związana w węźle życia.

O ile dwie pierwsze partie wzmianki są zrozumiałe (choć nie do końca jest jasne dlaczego Löwel Singer określa matkę בתי 'moja córka’, natomiast ojca חתני 'mój zięć’), o tyle trzecia nie jest do końca jednoznaczna i wymaga wyjaśnienia (za pomoc w tej kwestii serdecznie dziękuję rabinowi Boazowi Pashowi). Jednym z powodów uniemożliwiających przewiezienie zwłok Moysesa Singera do Oświęcimia był צעקה גדולה, dosłownie wielki krzyk, pod którym mogą się kryć okoliczności nie do przeskoczenia dla współczesnych, jak np. epidemia czy brak możliwości wynajęcia woźnicy do transportu zwłok. Aby wypełnić ostatnią wolę zmarłego postawiono תנאי כפול, czyli podwójny warunek, którego zasady wyjaśnia Talmud (według niego tego typu warunku nie można w żaden sposób uniknąć). Z dużą dozą prawdopodobieństwa polegał on tym, że cmentarz w Mikołowie miał stanowić dla Singera jedynie tymczasowe miejsce pochówku, z którego po ustaniu wynikłych przyczyn, ciało miało zostać eksumowane i przewiezione do Oświęcimia (ekshumacja bez uprzedniego postawienia תנאי כפול byłaby zabroniona), celem pogrzebania go przy żonie. Do zadania tego wyznaczono żydowskiego grabarza Abusza z Oświęcimia, który po spełnieniu warunku miał otrzymać wynagrodzenie w postaci משקה, czyli alkoholu, którego produkcją zajmowali się pszczyńscy Singerowie (płacenie dobrami w tamtym czasie było standardem).

Należy dodać jeszcze, że w 1682 roku Oświęcim znajdował się na terytorium Korony Królestwa Polskiego, natomiast Pszczyna i Mikołów pod panowaniem cesarzy z dynastii Habsburgów. W tym czasie Żydzi zamieszkali w Pszczynie (posiadający tam własną synagogę) i okolicznych wsiach podlegali kahałowi oświęcimskiemu. Istniejący wówczas w Oświęcimiu cmentarz żydowski – założony około 1588 roku – nie przetrwał do dzisiaj. Nieznana jest także jego lokalizacja.


Biorąc pod uwagę fakt, że już w marcu 1726 roku funkcjonowała w Mikołowie druga żydowska nekropolia, teren starej być może był już w pełni wykorzystany. Wiadomo, że był to cmentarz powierzchniowo mały, mający niewiele ponad 1000 metrów kwadratowych, przez około pół wielu służący garstce Żydów zamieszkałych na terenie całej ziemi pszczyńskiej i być może pochodzącym także z południowo-wschodnich rejonów Górnego Śląska.

W latach 30. XX wieku cmentarz istniał nadal w swoich oryginalnych granicach, jednak nieogrodzony i w formie szczątkowej, jeżeli chodzi o znajdujące się na nim elementy naziemne. Szczątkowa była również wiedza na jego temat wśród najstarszych przedstawicieli miejscowej społeczności żydowskiej. Teren znajdował się wówczas w posiadaniu Heinricha Jacobowitza (Henryka Jakubowicza), właściciela pobliskiej cegielni, który zgodnie z przekazami rodzinnymi uważał się za potomka pierwszych Żydów osiadłych w Mikołowie, mających też znaleźć na tym cmentarzu wieczny spoczynek.

W celu ochrony i odpowiedniego wyeksponowania istniejących jeszcze nagrobków oraz ich fragmentów – najprawdopodobniej na początku XX wieku – utworzone zostało lapidarium, którego wygląd znany jest z kilku archiwalnych fotografii. Miało ono formę półokrągłego muru z cegły, przed którym usypany został ujęty cegłami kopczyk z posadzonymi w nim żywotnikami oraz do którego od strony cegielni prowadziła specjalnie wytyczona ścieżka. W lapidarium centralnie umieszczona została jedyna w pełni zachowana stela w kształcie prostokąta zamkniętego łukiem pełnym, ozdobiona dwiema główkami kwiatowymi, flankującymi wyraz w pierwszym wersie epitafium. Wieńczyła ona pierwotnie mogiłę Rejzel, córki Szmuela, zmarłej 2. dnia nowiu miesiąca adar 5482 roku, tj. 18 lutego 1722 roku.

Lapidarium na starym cmentarzu żydowskim w Mikołowie na początku XX wieku. W tle widoczne zabudowania cegielni Jacobowitzów.
(zbiory Archiwum Państwowego w Katowicach, Oddział w Gliwicach)

W 1996 roku odpis i tłumaczenie hebrajskiej inskrypcji z tego nagrobka zamieścił w swojej książce (Hebrajskie inskrypcja na Śląsku w XIII-XVII wieku) Marcin Wodziński. Historyk przywołuje zmarłą jako Ewę (choć w jego odpisie mamy imię Chaja), córkę Samuela, zmarłą 18 adar 5482, tj. 7 marca 1722 roku. Wykonany przez prof. Wodzińskiego odpis powstał na podstawie jedynego znanego wówczas i zamieszczonego powyżej zdjęcia lapidarium, na którym inskrypcja z nagrobka jest w niektórych miejscach słabo czytelna. Mimo dwóch popełnionych pomyłek, odczytanie całej inskrypcji było na pewno w tamtych czasach nie lada wyzwaniem. Poniżej przedstawiam zamieszczony w książce odpis, jednak z tłumaczeniem własnym:

פה
טמונה אשה חשובה
והגונה כל מעשיה היה
באמונה מרת חייה
בת מהרר שמואל זל
נשמתה הטהורה
יצאה בי”ח אדר שנת
תפב לפק תנבה”צ

Tu
spoczywa niewiasta poważana
i przyzwoita, wszystkie jej uczynki były
uczciwe, pani Chaja,
córka naszego nauczyciela, pana, mistrza Szmuela, błogosławionej pamięci.
Jej czysta dusza
wyszła 18 adar roku
482 według krótkiej rachuby. Niech będzie dusza jej w węźle życia związana.

Pięciu mężczyzn pozujących przy lapidarium na terenie starego cmentarza żydowskiego w Mikołowie, lata 30. XX wieku (zbiory Marii Polaczek)

Po weryfikacji dokonanego przez prof. Wodzińskiego odpisu z inskrypcją widoczną na powyższym zdjęciu z lat 30. XX wieku, wprowadziłem poprawki co do imienia zmarłej kobiety i daty jej śmierci (zaznaczone pogrubieniem):

פה
טמונה אשה חשובה
והגונה כל מעשיה היה
באמונה מרת ריזל
בת מהרר שמואל ז͂ל
נשמתה הטהורה
יצאה בﬞרﬞחﬞ אדר שנת
תﬞפﬞבﬞ לפﬞקﬞ תﬞנﬞבﬞהﬞצﬞ

Tu
spoczywa niewiasta poważana
i przyzwoita, wszystkie jej uczynki były
uczciwe, pani Rejzel,
córka naszego nauczyciela, pana, mistrza Szmuela, błogosławionej pamięci.
Jej czysta dusza
wyszła 2. dnia nowiu miesiąca adar roku
482 według krótkiej rachuby. Niech będzie dusza jej w węźle życia związana.

Nagrobek umieszczony w lapidarium po lewej stronie na pierwszy rzut wydaje się kompletny. Nic bardziej jednak mylnego. Gdy przyjrzymy się mu z bliska okazuje się, że brakuje prawej dolnej części jego korpusu, którą uzupełniono cegłami i otynkowano. Widzimy też, że był on wcześniej w kilku miejscach przełamany i sklejony betonem zapewne w trakcie ustawiania go w lapidarium. Udało mi się odczytać następującą treść (nie wszystkiego jestem jednak pewien):

פנ
איש ישר
והגון וירא
הולך תמים
ביום […]
עולמו […]
אלוף […]
ש]מואל …]
וד[…]

Tu spoczywa
mąż prawy,
przyzwoity i bogobojny,
postępujący zacnie,
[…] w dniu
[…] swego świata,
[…] dostojnik
[…] Szmuel
[…]

Nagrobek na początku XX wieku
Ten sam nagrobek po II wojnie światowej (zbiory Mariusza Dmetreckiego)

Niestety w inskrypcji tego nagrobka nie zachowała się data śmierci, co też nie pozwala dokładnie określić jego datacji. Forma plastyczna bezwzględnie wskazuje na przełom XVII i XVIII wieku. Kilka podobnych w formie nagrobków znajduje się też na cmentarzu w Dobrodzieniu (Guttentag). Stela ze zdjęcia wykonana była najprawdopodobniej z wapienia. W zwieńczeniu o nieregularnym kształcie znalazły się dwa płaskorzeźbione wsparte lwy w układzie antytetycznym, ujmujące swoimi łapami litery hebrajskiej formuły początkowej. Pole inskrypcyjne stanowiło wnękę w kształcie prostokąta zamkniętego łukiem koszowym, które ujęte zostało rozmieszczonymi wzdłuż niego podkowami. Litery o kroju typowym dla pisma aszkenazyjskiego zrealizowano techniką wypukłą.

W lapidarium umieszczono jeszcze fragmenty dwóch nagrobków. W jego prawej części znajdowała się przyziemna partia – przypuszczam, że piaskowcowej – steli z zachowanym, ale niestety ledwo widocznym ostatnim wersem inskrypcji. Pomiędzy nagrobkiem lewym, a centralnym znajdował się jeszcze niewielki kawałek nagrobka z widocznymi kilkoma literami.

Losy lapidarium nie są do końca pewne. Choć nie ma najmniejszych wątpliwości, że zostało wyburzone już w okresie powojennym, to przypuszczenia o zniszczeniu/uszkodzeniu znajdujących się w nim nagrobków jeszcze podczas II wojny światowej mogą mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Na dwóch wykonanych zaraz po wojnie zdjęciach widoczny jest już właściwie tylko mur z pozostałościami tego, co pierwotnie miał chronić. Po centralnie usytuowanym nagrobku Rejzel, córki Szmuela nie ma praktycznie śladu, poza resztkami partii przyziemnej oraz jego kształtem odbitym w cegłach, Z lewego nagrobka – znacznie uszkodzonego, prawdopodobnie przez uderzenia długim tępym narzędziem – zniknęło zwieńczenie oraz lewa górna część korpusu. Partia przyziemna po prawej stronie pozostała natomiast nienaruszona. Trudno stwierdzić, czy nadal istniał niewielki fragment ulokowany pomiędzy nagrobkiem lewym a centralnym.

Konstanty Prus przy lapidarium ze zniszczonymi już nagrobkami, krótko po II wojnie światowej (zbiory Mariusza Dmetreckiego)

Nekropolia położona była na południowy-wschód od centrum Mikołowa, na południe od szosy wylotowej do Tychów (Tichau), a obecnej ulicy Krakowskiej, w pobliżu zabudowań działającej od 1832 roku cegielni rodziny Jacobowitzów. Na mapach z końca XIX i początku XX wieku nie zaznaczano już jej położenia.

Mapa Mikołowa z 1877 roku z zaznaczonym na czerwono rejonem, gdzie znajdował się stary cmentarz żydowski (maps.arcanum.com)
Zbliżenie na rejon starego cmentarza żydowskiego na mapie Mikołowa z 1926 roku (igrek.amzp.pl)
Zbliżenie na rejon starego cmentarza żydowskiego na mapie Mikołowa z 1943 roku (igrek.amzp.pl)

Nieco szczegółów dotyczących położenia nekropolii dostarcza odręczny szkic sytuacyjny z 30 kwietnia 1934 roku. Wśród projektowanych ulic zaznaczony został stary cmentarz żydowski.

Lokalizacja starego cmentarza żydowskiego w Mikołowie na szkicu wykonanym 30 kwietnia 1934 roku
(zasoby Archiwum Państwowego w Katowicach; zdjęcie dzięki uprzejmości Mikołowskiego Towarzystwa Historycznego)

Na przełomie lat 70. i 80. XX wieku teren cmentarza znalazł się w obrębie nowo powstałego Osiedla Juliusza Słowackiego. W 1983 roku władze miejskie Mikołowa podjęły decyzję o budowie nowego budynku szkolnego w celu umożliwienia spełnienia obowiązku szkolnego dzieciom z dynamicznie rozwijających się nowych osiedli południowo-wschodnich dzielnic miasta. Na ten cel przeznaczono kilka działek położonych pomiędzy dzisiejszymi ulicami: Krakowską, Michała Grażyńskiego i Juliusza Słowackiego, w tym tą, na której istniał stary cmentarz żydowski. W 1985 roku rozpoczęto budowę trzysegmentowego budynku szkolnego i sali gimnastycznej z kompleksem boisk. Nie wiadomo, czy w trakcie prac natrafiono na jakiekolwiek ludzkie szczątki oraz elementy kamienne, takie jak nagrobki lub ich fragmenty. We wrześniu 1988 roku w nowo otwartej Szkole Podstawowej nr 10 rozpoczęto pierwszy rok szkolny. W 2001 roku w miejsce dotychczasowej placówki powołano Gimnazjum nr 2, któremu w czerwcu 2012 roku nadano imię Jerzego Kukuczki. Obecnie – po wygaszeniu gimnazjów – jest to Szkoła Podstawowa nr 2 im. Jerzego Kukuczki.

Teren cmentarza jest w zdecydowanej większości zabudowany jednym z budynków szkolnych. Jego teren został zaznaczony na poniższej mapie.

Obszar cmentarza zaznaczony na mapie satelitarnej Google Maps

© Sławomir Pastuszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.